Chrzanowskie Dni Fantastyki V: 14-15 IX 2013
Rebel niespodziewanie zaczął sprzedawać Heroclixy, w tym Star Trek: Tactics i tak ni stąd ni zowąd stałem się właścicielem poniższych ośmiu maszyn. Ktoś chce zagrać? Do końca tygodnia mam jeszcze urlop :)
Trzecia książka Kosika i chyba najlepsza. Tym razem mamy planetę przeżywającą przyspieszoną rewolucję przemysłową i ziemski statek kosmiczny badający ją z orbity. Opis naukowego wyścigu zbrojeń to główna część książki, wątek misji badawczej jest wyraźnie zepchnięty w cień, a szkoda - chętnie bym się dowiedział czegoś więcej niż ogólniki o tytułowym Kameleonie.
Intryga wytłumaczona tym razem dość porządnie, odjechań mistycznych większych nie stwierdzono, ale uczucie niedosytu i tak pozostaje. [SPOILER] W głównym wątku większość ważnych bohaterów się zabija nawzajem, a potem i tak wybucha atomówka. Na statku załoga najpierw się nudzi z bezradności, a potem nie udaje im się zapobiec zniszczeniu planety (i statku). A na koniec prolog: pierwsza wizyta ludzi na tej planecie, zrobiona w stylu 'Aliena' - tyle, że giną wszyscy.[/SPOILER] Pozostaje więc mocne wrażenie pustki - ale ten autor chyba tak ma.
Polecić można, ale z ostrzeżeniem przed silnym stężeniem nihilizmu.
Intrygująca rzecz, taka książka papieża o Jezusie. Nie jest to fabularyzowana biografia w stylu 'Pasji' czy książek Brandstaettera - ale nie jest to też encyklika czy wykład z teologii dla zaawansowanych. Benedykt XVI idzie pośrodku - opierając się na bieżącej wiedzy historycznej i współczesnej analizie tekstu, wyjaśnia zbawczy sens życia Jezusa. Taki powrót do źródeł bardzo się przydaje.
Na mnie największe wrażenie robi połączenie szacunku do metod naukowych ze stanowczością wiary. Bardzo mi się podoba, jak Benedykt XVI wyraźnie oddziela, w którym miejscu egzegetów za bardzo ponosi. Są też momenty, kiedy wartościowe treści teologiczne wyławia, pomijając szczegółowe rozstrzygnięcie jakiejś kwestii historycznej. Pięknie demonstruje to Biblię jako księgę natchnioną, co między innymi polega na tym, że należy ją czytać jako spójną całość.
Z pewnością polecam dla wierzących. Może być też ciekawa dla innych zainteresowanych, ale wymaga jednak pewnej religijnej wiedzy bazowej, więc niekoniecznie nadaje się na pierwszą lekturę.
|
|
'The Mind of Evil' (056, FFF, AWTWIS): maszyna usuwająca zło, konferencja pokojowa i nielegalny pocisk jądrowy plus The Master. Od strony fabuły nie całkiem się to wszystko klei, ale tym razem chodzi raczej o akcję. Niezłe tempo, bijatyki i strzelaniny (w dodatku między ludźmi, a nie z kosmitami), pościgi na motocyklach, itd. Zresztą samo osadzenie sporej części akcji w zbuntowanym więzieniu już nadaje zupełnie inny klimat.
Nieco odmienny klimat klasycznego Doktora, ewolucja serialu warta zobaczenia.
Kiedy współczesny Doktor zawodzi, sięgamy sobie do Doktora klasycznego i dostajemy taki np. 'Terror of the Autons' (055, EEE).
Nowy sezon rozpoczynamy z nową companionką, Jo Grant - oraz z nowym przeciwnikiem, Masterem, który zostanie z nami na znacznie dłużej. Jest więc villain z masterplanem (śmiercionośne plastikowe narcyzy), jest sporo widowiskowych scen akcji, jest spektakularny finał na wieży radioteleskopu. Dobre. (Choć oczywiście wymaga tolerancji na brytyjską TV z lat 70-tych.)
Aha - i jak zwykle warto zerknąć, co Perrymanowie mają na ten temat do powiedzenia.