piątek, 16 grudnia 2011

Futurama 4x02: 'A Tale of Two Santas'

Futurama 4x02 ('A Tale of Two Santas'): ten jedyny w swoim rodzaju sposób, w jaki twórcy 'Futuramy' pojmują 'świąteczny klimat'. Na wypadek, gdyby ktoś miał wątpliwości, czy ludzie, którzy to robią, są choć odrobinę zdrowi psychicznie. :)

'Science Fiction, Fantasy i Horror' 73 (11/2011)

Andrzej Pilipiuk - Zenek
Z cyklu 'wampiry w Polsce za komuny' - tym razem zombie na usługach milicji. Da się przeczytać, ale bawi umiarkowanie.

Michał Cetnarowski - Anioł ciała
Dramat matki mordercy. Tyle zrozumiałem z dedykacji. Ale o co chodzi w samym opowiadaniu, pojęcia nie mam.

Ian Giedrojć - Memento Mortyria
Ostatni pogrzeb na zapomnianej cmentarnej planecie i śmiały plan jej ratunku autorstwa robota-zarządcy. Puenta znakomita, choć cokolwiek kontrowersyjna. Samo opowiadanie, choć napisane dobrze, to jednak odrobinę przydługie - ale to chyba celowy zabieg, żeby zmylić czytelnika. THE BEST GOOD OF 73

Marcin Mortka - 1410, czyli kilka słów prawdy o Grunwaldzie, cz.1
Wydarzenia grunwaldzkie przedstawione w stylu 'nieustającej parodii'. Mnie ten gatunek humoru nigdy specjalnie nie bawił - rzecz warta najwyżej uśmiechu 1507 (dwadzieścia kilka stron tekstu i tylko trzy zabawne witze, w tym jeden _running_).
[Wzorowo natomiast został rozwiązany problem pocięcia tekstu: przy tytule informacja "cz. 1" i na końcu "dokończenie w następnym numerze". Żadnego zgadywania, żadnych niejasności - każdy kto nie lubi czytać niedokończonych kawałków (jak ja), wie, że trzeba poczekać.]

Katarzyna Żak - Powrót ad fontes
Rody podróżników w czasie walczą o bezcenne księgi. Znakomity pomysł i wciągająca intryga, ale w samej akcji dość ciężko się zorientować. THE BEST GOOD OF 73

Anna Łagan - Madonna pustyni
Młody psycholog rusza do Meksyku na ratunek swojej klientce. Ciekawy setting, bohaterowie i akcja, ale końcówka nijaka. THE BEST GOOD OF 73

Jan Żerański - Dziewczynki z Europy
Bunt klona/klonów, stworzonych dla celów masowej kolonizacji. Pomysł mógłby być ciekawy, ale opowiadanie napisane mętnie i akcja dość szczątkowa.

Dorota Orzechowska - Pył z obcych planet
Opowieść na dobranoc dla siostrzeńca: o niebezpieczeństwie alergii w podróżach kosmicznych. Sympatyczne, ale forma chyba ciut przerosła treść.

wtorek, 13 grudnia 2011

Sprawdź wartość swojej kolekcji gier

Sprawdź wartość swojej kolekcji (wg faktycznych wartości z targowiska BGG albo Thoughthammera).
bggtools.com - This app is used to estimate the price of your boardgame collection (library). It uses the new prices found in the bgg market history and highlights the items that are for trade in red. BGG Username. ...

Star Trek: Expeditions

Po dwóch solowych partiach 'Star Trek: Expeditions' stwierdzam, że... gra jest za prosta przy jednym graczu - występuje prawdopodobnie ten sam efekt, co w Pandemicu: karty nie dzielą się między graczy (ale w Pandemicu był limit kart na ręce, w ST:E nie). Trzeba będzie spróbować na więcej osób.

Sama gra bardzo przyjemna. Najpoważniejszy problem to kompletnie nijaki wygląd, wynikający wyłącznie z kiepskiego designu - same elementy wykonane są bowiem bardzo solidnie i z pewnym rozmachem. Sam mechanizm oparty na realizacji kolejnych misji i lekko przypomina kooperacyjną przygodówkę, bowiem losuje się na początku 15 kart lokacji z większego zestawu. Jednak 9 kart jest zawsze takich samych, a tylko 6 jest faktycznie losowych, więc nie ma obawy o niezrównoważenie danej partii. Z drugiej strony faktycznie regrywalność faktycznie wydaje się dość ograniczona - przydały by się nowe misje, ale nowy dodatek zapowiada tylko nowe postacie.

Dobra rzecz, pogramy jeszcze.

Star Trek: Expeditions | Board Game | BoardGameGeek

poniedziałek, 5 grudnia 2011

'Nowa Fantastyka' 11/2011

Bartosz Orlewski - Za garść zbawienia
Z początku fantastyka w sztafażu Dzikiego Zachodu, potem okazuje się, że chodzi raczej o poważne rozważanie teologiczne (teozoficzne?). Niestety, nic a nic jedno z drugim się nie klei.

Grzegorz Janusz - Miniatury literackie
Szorty Janusza zasadniczo niezłe. Kilka co prawda niezrozumiałych, kilka właściwie będących dowcipem, ale też i kilka krzyczących o to, żeby rozwinąć w coś dłuższego.

Anna Dominiczak - Korale
Korale od obcego handlarza odmieniają brzydulę Arnny. Z początku zapowiada się na nastoletnie romansidło, ale kończy jako horror. Zmyłka choć niewielka, ale sympatyczna - jednak całość jest przez to niespójna.

Łukasz Henel - Wampir ze Śląska
Seryjny morderca, który nie jest tym, na kogo wygląda. Pomysł nie nowy, ale udało się autorowi mnie zaskoczyć. THE BEST OF 11/2011

David Moles - W magicznym królestwie
Cyberpunk: ciężkie życie postludzi w VRach kontrolowanych przez SI. Dobre, ale ciut więcej autorskiej (a może translatorskiej?) dyscypliny by się przydało, bo łatwo się niestety pogubić, co się właściwie w tekście dzieje. SECOND BEST OF 11/2011

Eugenia Lily Yu - Osy kartografowie i pszczoły anarchiści
Osy kontra pszczoły i imperialistyczna kartografia kontra anarchizm. Bardzo oryginalne i wciągające. Szkoda tylko, że nie tekst nie może się do końca zdecydować, czy chce być fantastyką czy tylko alegorią.

Christopher Moore - KarmaRybak, jego kotka, jego młoda żona i zazdrosny handlarz rybami - chińska opowieść o duchach. Pięknie opowiedziane i nieźle trzyma klimat, choć demonozoofilia jest z pewnością nieco kontrowersyjna :)

niedziela, 4 grudnia 2011

Mikołaj przyniósł 3 sztuki Knizii

Mikołaj przyniósł dzieciom, jak można się spodziewać, planszówki. Co ciekawe, wszystkie 3 są autorstwa Knizii, a w dodatku wszystkie 3 w mniejszym czy większym stopniu opierają się na mechanizmie 'memory'.

'Pluszaków w podróży' jeszcze nie rozegraliśmy, ale po lekturze instrukcji wygląda mi to na iście sacksonowskie ćwiczenie formalne: jak mało trzeba, by z problemu z teorii gier zrobić grę. Tym razem ćwiczenie polega na tym, by zapamiętać pozycje 12 zmieniających się kafelków wylosowanych spośród 50 różnych. Ponieważ 12 lokacji jest ozdobione różnymi obrazkami, to do zapamiętania można użyć podstawowej metody mnemotechnicznej: ułożyć jakąś historyjkę. Zobaczymy, jak to zadziała w praktyce.

'Ramses Pyramid' istotnie jest tak fatalna, jak wszyscy mówią. Nudna i losowa rzecz z dodatkiem elementu pamięciowego. Układanie piramidy to najzabawniejsza część, potem już tylko nuda. Knizia potrafi robić znacznie lepsze gry dla dzieci, podejrzewam tutaj psującą rękę firmy Lego ('rodzicei znają Grzybobranie/Snakes&Ladders, wszystkie gry muszą być takie'). A w ogóle, czy jestem jedyny, któremu wydaje się, że gry Lego są strasznie nieergonomiczne? Jakieś to wszystko takie małe, zawsze się przy przestawianiu np. pionków odłącza, co nie trzeba. Aż się prosi o potraktowanie części nieruchomych klejem, ale wtedy znika tak wychwalana możliwość modyfikacji...

'Polly Pocket' natomiast to niewątpliwy majstersztyk. Jak z memory zrobić coś ciekawego? Np. dodając mechanizm push-your-luck. Otóż zamiast standardowego zestawienia w pary, mamy różne rodzaje kafelków: są takie, które możemy zebrać po odsłonięciu jednego, dwóch, trzech lub czterech identycznych egzemplarzy. Do tego kafelki możesz odsłaniać tak długo, jak chcesz - aż nie "skusisz", odsłaniając "negatywny" kafelek. Jednym słowem, do tradycyjnej zabawy opartej na umiejętnościach (w którą dorośli przeważnie dostają od dzieci bęcki) dodajemy strategiczne decyzje, zmieniając w zadziwiająco przyjemną grę. Świetna rzecz. (Dzieciakom też się spodobało, dzisiaj rano grali sobie w nią sami :) )