piątek, 14 września 2012

'Follow That Cathedral'

Zdarzy się czasem, że człowiek zapoda sobie podcast, którego słucha sporadycznie. Na przykład taki Escape Pod, gdzie co tydzień można posłuchać nowego opowiadania SF. I trafi się na Follow That Cathedral! Garetha Owensa. Pociągi, sterowce, szalona nauka i walka wywiadów na tle alternatywnej historii. Coś jakby 'Zdążyć na Zeppelina' a la 'Alias'. Znakomite, steampunk palce lizać, po prostu esencja gatunku.

Chyba trzeba będzie EP wstawić do stałego repertuaru...

niedziela, 9 września 2012

'Świat gier planszowych' 24

Miesiąc dobroci dla projektantów najwyraźniej: 'Agricola 2' dostała 8/10, 'Pan tu nie stał' takoż. Trzy dziesiątki też rozdali, obłęd normalnie.

Przynajmniej się dowiedziałem, że "Wer war's" wyszło po polsku (pewnie się nada pod choinkę). I że może warto zerknąć w kierunku "Ares Project".

czwartek, 23 sierpnia 2012

'Lone Wolf Saga'

Panowie wzięli tekst 'Lone Wolfa' z Projektu Aon i zbudowali bardzo wygodną aplikację do androidowego 'paragrafowania'. W niecałą godzinkę można spokojnie przejść całą książkę, bez użerania się z ręcznymi notatkami w karcie postaci, losowaniem z tabeli liczb losowych i walką z potworami. Na razie niestety dostępne tylko dwa pierwsze tomy, ale autorzy pracują nad resztą.

Pozycja obowiązkowca dla każdego fana paragrafówek.

'Pixel Rain'

Pomysłowa zabawa w łamigłówki oparte na fizyce. Chodzi o to, żeby spadające sześciokąty nie uszkodziły naszych pieniędzy i diamentów. "Magic Portals" to może nie jest, ale też wciąga mocno. Warto spróbować.

(A propos Magic Portals. Jak ktoś jeszcze nie widział czwartego rozdziału, szybciutko robimy upgrade i bawimy się w kosmosie. Tak, tak, nie ma grawitacji i poruszamy się bezwładnością samą. Palce lizać.)

czwartek, 16 sierpnia 2012

'Awake'

Policjant Michael Britten, który przeżył wypadek samochodowy, żyje w dwóch światach: gdy zasypia w jednym, budzi się w drugim i na odwrót. W jednym wypadek przeżyła jego żona, w drugim - jego syn.

Głównie oglądamy sprawy prowadzone przez Brittena, często mocno alegoryczne do jego trudnej sytuacji (jako współrodzica po utracie dziecka - lub jako ojca syna, z którym głównie dogadywała się matka). Powolutku, bardzo powolutku pojawiają się szczegóły dotyczące intrygi, w którą wdepnął Britten. Zupełnie w tle rozwija się wątek jego niezwykłej 'przypadłości'. Ogląda się dobrze, bo napisane jest niegłupio i dobrze zagrane, choć sprawy kryminalne stają się mocno schematyczne, a wątki osobiste popadają w obyczajówkę.

Całość niestety bierze w łeb w końcówce: UWAGA LEKKI SPOILER chociaż afera narkotykowa związana z wypadkiem Brittena KONIEC SPOILERA zostaje właściwie rozwiązana, to wątek 'dwóch światów' został kompletnie zamordowany. Zamiast próby jakiegokolwiek wytłumaczenia otrzymaliśmy psychologiczno-transcendento-surrealistyczne machanie rękami w najgorszym 'Lostowym' stylu. Łącznie ze sceną przechodzenia przez drzwi do światła. Tego nawet przedwczesnym zamknięciem serialu usprawiedliwić się nie da.

Podsumowując: można obejrzeć, ale dla wykonania, nie dla pomysłu (bo to tylko makieta).

'Dollhouse"

Jak w przypadku 'Caprici', długo po obejrzeniu się zabierałem za większy tekst, ale widzę, że nic z tego nie wyjdzie, więc chociaż w skrócie:

Rzecz jest o technologii przechowywania ludzkich umysłów - i ich wgrywania w inną osobę. A dokładnie o firmie, której pracownicy to 'lalki', które mogą w każdej chwili stać się kimkolwiek, według zamówienia klienta.

Koncepcyjnie bardzo obiecujące; chociaż z początku właściwie ogląda się nieco jak 'Alias', to w późniejszych odcinkach pomysł czasem rozwija skrzydła (kobieta, która sama prowadzi śledztwo w sprawie swojej śmierci; dziewczyna w trakcie terapii psychologicznej leczona przez samą siebie wzbogaconą o pełną wiedzę medyczną, itd.).

Clue serialu jest jednak skomplikowana intryga wokół samego Domu, jego założycieli i celów. Nikt praktycznie z bohaterów nie jest tym, za kogo się podaje i zaskoczenie goni zaskoczenie. Ogląda się nieźle i całość dociera do logicznego zakończenia, co nie tak znowu często w serialach się zdarza. Szkoda tylko, że nacisku nie położono na możliwości technologii 'lalek'.

Efekt końcowy psuje dodatkowo dziwaczny pomysł Whedona: ponieważ oryginalny pomysł opiewał na jakieś pięć sezonów, ale sieć sfinansowała tylko dwa, Joss skondensował swoje pomysły na ciąg dalszy i przedstawił je w dwóch odcinkach. Co gorsza, jeden z nich na koniec pierwszego sezonu. Wyszedł więc taki 'foreshadowing', który byłby może całkiem fajny, gdyby nie fakt, że UWAGA SPOILER przyszłość, do której zdąża świat 'Dollhouse' to zasadniczo wariacja na temat (ziew) zombie-apokalipsy KONIEC SPOILERA, co rozwala wartość dramatyczną całej serii.

Podsumowując: 'Firefly' to to nie jest, ale i tak godne polecenia.

środa, 15 sierpnia 2012

'Death Note'

Rzecz o notatniku obdarzonym mocą sprowadzania śmierci na osobę, której nazwisko napiszesz na jego kartach. Licealista Light Yagami znajduje go i postanawia użyć go, by zostać bogiem. Ale L, największy detektyw na świecie, zrobi wszystko by mu w tym przeszkodzić.

Pomysł znakomity i mocno dopracowany, akcja mocna i wciągająca. Niestety tylko przez kilkanaście odcinków. Potem napięcie siada, sztuczki z notatnikiem wikłają się ponad potrzebę, środek ciężkości przesuwa się z pojedynku intelektów w kierunku obyczajówki. Zakończenie z gatunku 'how the mighty have fallen' jest może zasłużone, ale mocno na siłę.

Generalnie: warte obejrzenia, ale z zastrzeżeniem, że im dalej, tym gorzej.