piątek, 22 listopada 2013

Ra: the Dice Game

Parę stron wydruku, dłuższa chwila zabawy ze składaniem kostek Origami, parę(dziesiąt) drewienek pożyczonych z T&E - i już można wypróbować Ra: the Dice Game.

Zabawa w stylu raczej kostkowo-tradycyjnym, z trzykrotnym przerzucaniem i wstawianiem "krzyżyków" w różnych obszarach. Dość sympatyczna, ale na dwie osoby mocno za krótka. O zwycięstwie na obszarze cywilizacji czy pomników potrafi bowiem zadecydować samotna pojedyncza kostka, a to powoduje, że los decyduje o wynikach.

Ale za to składanie kostek było fajne :)

czwartek, 21 listopada 2013

Jonah Hex

I dla kontrastu: komiksowy western tym razem w wydaniu amerykańskim.

Blueberry serwował dłuższe kilku-albumowe historie, w Hexie dostajemy krótkie jednozeszytowe historyjki. Jest to z jednej strony zaleta - bo autorzy nie mogą przeciągać sprawy w nieskończoność (jak to amerykańskich komiksach, zwłaszcza w DC, często bywa) i muszą zawsze szybko przejść do sedna. Z drugiej jednak strony kolejne zeszyty zaczynają popadać w schemat i stają się zwyczajnie nużące. Rozumiem, że życie łowcy nagród na Dzikim Zachodzie nie może być zbyt różowe, ale lektura prezentuje zatrważająco dużą populację złodziei, gwałcicieli, porywaczy, morderców, kanibali i psychopatów.

Jest kilka zeszytów w nieco innym klimacie: prezentujących rodzinne powikłania Hexa: spotkanie z umierającym ojcem (który jako chłopca sprzedał go Indianom), z dorosłym synem (którego nigdy wcześniej nie widział), wątek z Talulą Black (którą wyuczył na rewolwerowca, aby mogła się zemścić) i ich dzieckiem (które zostało porwany przy porodzie). Te zeszyty angażują faktycznie mocniej. Jest też (jedyny chyba) dłuższy ciąg 'Six Guns War', który wypadł niestety jako niespecjalnie udany crossover.

Graficznie przeważnie jest znakomicie (choć artyści zmieniają się dość często). Mnie najbardziej przypadły do gustu grafiki Jordiego Berneta, rysownika z Hiszpanii.

 

A potem przyszło 'New 52' i 'Jonah Hex' zmienił się w 'All-Star Western', w którym Hex rozwiązuje zagadki kryminalne w XIX-wiecznym Gotham. Aha. Przez chwilę było to nawet zabawne, ale jak w jaskiniach pod Gotham pojawili się Indianie i nietoperz-gigant, to odpadłem.

Podsumowując: godne polecenia, ale dawkować w rozsądnych porcjach - próba przyswojenia wszystkiego naraz grozi przesytem.

środa, 20 listopada 2013

Blueberry

Że Moebius potrafi rysować, to wiedziałem. Ale że potrafił się opanować i narysować normalną historię dla innego scenarzysty?

Świetny western w duchu najlepszych europejskich tradycji (May i te rzeczy). Atrakcyjni bohaterowie, nieustająca akcja pełna perypetii, spora dawka humoru. Co ciekawe, dość mocno osadzone w historii Stanów Zjednoczonych (i Meksyku). Narysowane, jak już wspominałem, świetnie.

Pozostaje tylko czekać, aż Egmont dokończy wydawanie serii.

Przy okazji: tom 3 i 4 są niedostępne w Bibliotece Jagiellońskiej. Wstyd, panowie Podsiedlik, Raniowski i s-ka :)

piątek, 15 listopada 2013

Gra Roku 2013

Nominacje ogłoszone. Ciekawie wyszło, bo w sumie w obu grupach mam swoich wyraźnych faworytów: 'Seasons' dla lamerów i 'Goa' dla nerdów. Kilkanaście rozgrywek w obie i nie odmówię kolejnych.

Jest kilka innych gier na liście, które nie są najgorsze, ale do tych dwóch nie mają konkurencji. Rzadko mi się tak zdarza, przeważnie z takich list podoba mi się sporo gier - albo żadna.

No cóż, zobaczymy, co będzie.

czwartek, 14 listopada 2013

'Outlaw Star'

Klasyczna space-operowa seria anime z lat 90-tych.

Dwaj główni bohaterowie - zawodowo zajmujący się rozwiązywaniem wszelakich problemów - przypadkowo wchodzą w posiadanie supernowoczesnego statku kosmicznego i wyruszają po przygodę z równie przypadkową załogą.

Kosmiczni piraci, walki statków kosmicznych na gigantyczne chwytaki, zwierzokształtni kosmici, egzotyczna broń ręczna, kosmiczni samuraje/zabójcy i poszukiwanie potężnego artefaktu Obcych.

Świetna rozrywka.